Gwiazdy driftu zatańczyły na wodzie. Szalone zawody Drift Masters w Rydze Copy

Gwiazdy driftu zatańczyły na wodzie. Szalone zawody Drift Masters w Rydze Copy

Lorem ipsum dolor sit amet consectetur. Congue semper consectetur amet lorem augue rhoncus tempor eget pulvinar. Enim ac ut ac tellus vulputate nibh tellus tellus in. Quis egestas viverra eu libero adipiscing. Quam lectus diam nibh neque. Lorem ipsum dolor sit amet consectetur. Congue semper consectetur amet lorem augue rhoncus tempor eget pulvinar. Enim ac ut ac tellus vulputate nibh tellus tellus in. Quis egestas viverra eu libero adipiscing. Quam lectus diam nibh neque.

 

Polacy mocni w kwalifikacjach

Polscy kibice mogli z dużymi nadziejami odpalać transmisję z zawodów w Rydze. Do Top 32 załapało się aż siedmiu kierowców z Polski i to z bardzo dobrymi wynikami. W kwalifikacjach najlepszy był Piotr Więcek, który wykręcił niemal doskonały wynik – 98 punktów, na 5. pozycji zakończył je Eryk Goczał, tuż za nim znalazł się Kuba Król, a 8. był Paweł Korpuliński. Miejsca w zawodach zaklepali sobie również Kuba Przygoński, Adam Zalewski i Paweł Grosz. Niedzielna rywalizacja zapowiadała się dla Polaków wyśmienicie. A później spadł deszcz…

Kubeł zimnej wody

Pesymistyczne prognozy się sprawdziły. Top 32 przywitało zawodników i kierowców deszczem. I to nie jakąś tam mżawką, tylko prawdziwą ulewą, która zamieniła tor Bikernieki w rwącą rzekę niosącą kawałki gumy i laminatów. Kierowcy wiedzieli, że żeby przetrwać, muszą naciskać pedał gazu tylko najmniejszym palcem prawej stopy.

Ale chwilami ta wiedza zdawała się na niewiele – auto po prostu dryfowało bez kontroli. Pierwszą parą, która przetestowała te warunki, byli Piotr Więcek i Nik Nak. Wydawałoby się, że w pojedynku zwycięzcy w kwalifikacji z zawodnikiem, który dostał się do zawodów z ostatniego miejsca, zwycięzca powinien być tylko jeden. Ale drifting jest nieprzewidywalnym sportem nawet wtedy, gdy jest sucho. A kiedy dodatkowo spadnie deszcz, to z dyscypliny motosportu przeradza się w grę losową.